środa, 10 kwietnia 2013

Przemyśleń ciąg dalszy (I)

Coś dawno mnie tu nie było. Nie wiem, czy to z braku czasu czy braku chęci. A  może to zwykłe zrezygnowanie? Nigdy się chyba nie dowiem.
Jak pewnie niektórzy z was wiedzą, od kilku dni jestem już pełnoletni. Kiedyś wydawało mi się, że mając 18 lat będę mógł robić wszystko, co tylko zechcę. Cóż, nie jest tak. Nadal jest tak samo. Wiek to tylko liczba. Wiadomo, z roku na rok jesteśmy coraz starsi. Co nie znaczy, że mądrzejsi. Skoro już jesteśmy przy mijającym czasie. Przez natłok ostatnich wydarzeń, które miały miejsce wyszło na jaw, kto tak naprawdę jest godny nazywać się "przyjacielem", a kto nie.Myślałem, że wszystko się jakoś poukłada, wrócimy do tego, co było kiedyś. Najwidoczniej się myliłem. Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, to był błąd. Nigdy więcej nie posłucham sumienia, bo ono za każdym razem sprowadza mnie na złą drogę. Nie zauważyłem przez to, co robię źle. Najwyższy czas coś ze sobą zrobić. Zmienić coś w życiu. Zacząć żyć tak jak powinienem.
Wracając do tematu. Ostatnio poznałem bardzo sympatyczną dziewczynę. Całkowicie przez przypadek, była adminką jednego z fanpejdżów na Facebooku. Tak od słowa do słowa zaczęliśmy pisać. Okazało się że jest bardzo podobna do mnie. Oboje mamy podobne problemy, poglądy na ten chory świat. Dobrze jest poznać przez przypadek kogoś. Podobno przypadki są najlepsze. W mojej sytuacji akurat bardzo dobrze utrafiłem. Można by powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju odskocznia od rzeczywistości. Szarej, otaczającej nas poświaty. Dzięki rozmowom z Nią jest mi dużo lepiej. Zapominam o tym, co dzieje się na zewnątrz. Czas płynie tak cholernie szybko, za szybko. Tematów do rozmów nie ma końca. Chciałbym jej za to wszystko bardzo podziękować. Wiem, że będzie to czytać.
Druga rzecz, którą chcę poruszyć to fałszywi przyjaciele. Tak, do tej pory nie zauważałem tego, kto tak naprawdę robi coś w imię przyjaźni (te osoby o których mowa to wiedzą, że to o nich). Chciałem, starałem się, żeby było wszystko okej. No ale cóż, moje starania po prostu poszły na marne i te osoby mają to po prostu gdzieś krótko mówiąc. Tak dla jasności: nie warto walczyć o przyjaźń. O nią się nie walczy. Jeśli jest prawdziwa, to przetrwa wszystko. Jeśli natomiast rozleci się po jakimś czasie, to znaczy że była fałszywa. Tak, mam przez wszystko wyrzuty sumienia. Dlatego już nigdy go nie posłucham. Powinniśmy kierować się rozumem. Uczuciami też. Ale o tym za chwilę...
Uczucia. Przez nie przeżywamy największe i najgorsze cierpienia. Utrata życiowego partnera, miłosne podboje, porażki związane z nieodwzajemnionym uczuciem. To tylko kilka przykładów. Kiedyś myślałem, że "prawdziwa, wielka miłość" istnieje. Niestety, nie ma czegoś takiego. To tylko nasza podświadomość podpowiada nam, że coś takiego jest. Owszem, nie kwestionuję tego, czy miłość istnieje czy nie. Bo istnieje, ludzie się zakochują, powstają związki trwające lata. Nie ma idealnych związków. Każdy z nas ma na sumieniu coś, czego nie chce wyznać nikomu, a przede wszystkim partnerowi. Mówię tu o zdradzie, romansie i takich tam podobnych. Swoje poprzednie "związki" podsumuję krótko. To nie było to, czym być powinno. Traktowanie kogoś jak zabawki, pocieszyciela, gdy "ten drugi" ma tą osobę gdzieś jest nie fair. Nie rozumiem takich zachowań. Skoro się kogoś kocha, to się z nim jest, a nie gra się na "dwa fronty". To nie jest wtedy miłe uczucie, gdy dowiadujesz się, że osoba którą darzysz uczuciem, wielkim uczuciem, zdradza Cię albo robi sobie z Ciebie potencjalną zabawkę na gorsze dni. Tu jest podobnie jak w przyjaźni. Nie warto walczyć po pierwszej nieudanej próbie. Trzeba odpuścić, bo nic nie będzie już takie samo jak wcześniej. Nie mamy gwarancji czy ta osoba nie zrani nas po raz drugi, trzeci czy enty. Przestroga ode mnie dla was. Nie próbujcie tego ratować, skoro wiecie, że to nie będzie miało sensu. Lepiej cierpieć raz i słabiej, niż dwa razy i mocniej. Ja sam osobiście nie wierzę w przyjaźń po nieudanym związku. Miłość z przyjaźni może powstać, ale przyjaźń z miłości niestety nie.

Podsumowując mój krótki wykład, nie dajcie się omamić. Zaufanie raz zniszczone się nie odbuduje. Nie da się go odbudować na tych samych fundamentach. Lepiej mieć mniej ludzi w swoim otoczeniu, ale wtedy mamy pewność, że będą nam wierni w przyjaźni.

~ Kuba.

1 komentarz:

  1. "Wiem, że będzie to czytać." no jasnowidz Kubełkę <3

    OdpowiedzUsuń