wtorek, 2 kwietnia 2013

Dziwny stan?

Tak, właśnie to chcę opisać. Zbierałem się do tego od kilku godzin. Najwidoczniej muszę być nieźle zdesperowany. Oczywiście czar świąt prysł, wszystko wraca do normy. Szara, beznadziejna rzeczywistość. Jak co dzień, siedzę przed kompem ze słuchawkami na uszach, różne piosenki przewijają się powoli. Panuje smutna, sztywna atmosfera. Za oknem tony śniegu, mimo że od kilku dni mamy astronomiczną i kalendarzową wiosnę. Chyba pogoda przeczuwała jaki będzie mój nastrój i dopasowuje się do zaistniałej sytuacji. Popijając kakao (tak, znowu), nachodzą mnie pewne refleksje. O miłości, przyszłości itp. Cały czas mam przed oczami moją byłą dziewczynę. Nie rozumiem tego, ponieważ wszystko co do niej czułem, spaliło się. Nie ma już tego. Nic nie czuję. Nie mam żadnych uczuć. Nie potrafię idąc przez ulicę spojrzeć na żadną dziewczynę. Nie umiem tego zrobić. Zawsze automatycznie odwracam głowę albo wyjmuję telefon. Czyżby to jakieś dziwne schorzenie? Nawet na koleżanki z klasy reaguję dość dziwnie. Chyba zaczynam się odsuwać od wszystkich. Na przerwach w szkole przesiaduję przeważnie sam, żeby nie słuchać głupich docinków ze strony moich głupich kolegów. Z dnia na dzień mam dosłownie wszystkiego dosyć. Jeszcze na dodatek kilka tygodni temu dowiedziałem się że moje serce nie pracuje regularnym tempem jak powinno. I to od czasu zerwania z dziewczyną, a od tego czasu minął prawie rok. Zdarza mi się też od czasu do czasu płakać. Nie wiem, czy siada mi psychika, czy już zdążyła siąść. Mam też problem z zaśnięciem. Wkurza mnie to, że nagle wszystko musi się kumulować w jednym momencie. To jest już nie do wytrzymania. Nie na moje nerwy. Chciałbym ot tak się uśmiechnąć, bez powodu. Ale jest to cholernie trudne. Nie do wykonania. Nie umiem już udawać że wszystko jest okej. Nie potrafię tak dłużej. Nie wyrabiam już w tym świecie. Potrzebuję kogoś, kto bez słowa mnie chociaż przytuli (nie, faceci nie wchodzą w grę!).

Jakieś konkretne pomysły co z tym wszystkim zrobić?
~ Kuba.

3 komentarze:

  1. Cóż, pomysłu na kogoś, kto siądzie i przytuli, zbytnio nie mam... Jeśli chodzi o dziewczyny, to myślę, że potrzebujesz czasu i spotkania kogoś, kto na prawdę będzie bardzo ważny. Nic na siłę. Jeśli chodzi o ogół... Przede wszystkim się nie poddawaj. Wiem jak to brzmi, banalnie i wręcz beznadziejnie. Ja ratuję się muzyką, czasami uciekam do własnego świata - kładę się na łóżku, zamykam oczy, nakładam słuchawki i zaczynam sobie wyobrażać tony rzeczy, ale nie związanych z moim życiem. Może wymyśl sobie jakiegoś bohatera, który byłby Twoim "odpowiednikiem" w tych wyobrażeniach i próbuj wymyślać jego przygody jakby zgodne i pasujące do aktualnie słuchanych utworów? Mi to bardzo pomaga. Jeśli chodzi o tony śniegu, to ostatnio robię zimie wspak i biegam z moją małą suczką dookoła domu, staram się nie zwracać uwagi na tą deprechę. Pocieszę Cię, że już dzisiaj jest znacznie cieplej i że wreszcie poczułam w powietrzu "zapach" wiosny, atmosferę. Już niedługo, jak będzie cieplej to i łatwiej. :)
    Pozdrawiam,
    Tiga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tiga. Tak, ja też staram się uciekać od wszystkiego poprzez muzykę. Nie zawsze mi się to udaje, ponieważ wiele piosenek ma połączonych ze sobą kilka wspomnień. Nie tylko tych miłych, ale najwięcej tych okrutnych. Psa nie mam, ratuję się jedynie gitarami. Wyobrażenia? Oczywiście, są. Jak najbardziej. Cóż, może spotkam kogoś, ale to może jeszcze potrwać. Dłużej niż zima w tym roku, to jest pewne.

      Usuń
  2. Kuba, jeśli byłaby taka możliwość, przytuliłabym Cię..Jeśli jeszcze coś dla Ciebie znaczę, to wiedz, że na mnie zawsze możesz polegać...Przecież wiesz, że zawsze Cię pocieszam, prawda...? Bardzo boję się o Twoje serce..Jeśli coś się stanie to nie wiem jak to przeżyję... Kuba Kocham Cię rozumiesz...?! ;( ;*

    OdpowiedzUsuń